Jakem przewidział squash'owanie środowe odbiło się troszeczkę negatywnie na mojej motoryce przy porannym wstawianiu ;) A nicto, się rozruszałem i było przyjemnie. Powrót pośród meksyku na stołecznych ulicach - apokalipsa - pękła rura ze wrzątkiem. Myślałem że się usmarkam ze śmiechu jak dżolero w szybkim, biały mitsu, naparzał jak 75-latek z erekcją do burdelu, żeby po 2 skrzyżowaniu stanąć w korku - normalnie budujące. A cieplutko mi było - czad :) Film motywujący na weekend: &feature=colike Jakby tu komu była potrzebna motywacje żeby iść pojeździć w słońcu i cieple :D
Słońce nieśmiało rano przyświecało ale grzało słabo. Po wczorajszym squashu mi jazda też słabo szła, bo pod wiatr, bo pod górkę więc byliśmy zgrani ;) Kolega podesłał mi fajny obrazek: Ciekawe czy te 16 stopni, na najbliższy weekend, z takiego ferecasta też by wyczytali ;)
Rano ciepło ale mokro. Musiałem odgrzebać błotniki spod schodów ;/ Jadąc do pracy znowu mozolnie acz wyraźnie pchałem powietrze do centrum. Z nadzieją że w drodze powrotnej na nim wrócę ;) I tak się stanęło zaiste :D Z mniej przyjemnych rzeczy to przedni defender topica odpadł w drodze - to już chyba 4 czy 5 przedni błotnik rozpadający się przy tym samym tylnym. Tylny Topeak DeFender jest potęgą która oparła się kilku zimom z moim udziałem. Przednie padają jak muchy ;/ Wieczorem się zdecydowałem na jazdę rowerem na sqush'a. Temperatura odczuwalnie spadła - dobrze że zaaragowałem grubszą kurtą bo bym mnie rozłożył - katar co najmniej ;) Squash w połączeniu z wymagającym kolegą wymęczył mnie dość. Realne skutki odczuję pewnie znów z przeskokiem w piątek - aszzzz - jak Mawia Mucha co Nie Siada :D
Od rana ciepło, a po południu to już nawet za ciepło w tym co miałem na sobie. Poczułem tłumiony skutecznie od jakiegoś czasu zew sklepu rowerowego - "tylko cienkie nogawki" byś potrzebował - APAGE !!!!
I lepszej baczki - znalazłem miejsce na swój urlop ;)
Prognozy obiecywały słońce ale nic z tego ... Rano przepychałem wiatr do centrum. Powrót na wietrze i wilgoci. Szybko. Jakieś pierwsze tchnienia wiosny czuć a w przepowiedniach zwłaszcza ;)
Dopadło mnie zmęczenie całotygodniowe. Rano słabo mi się jechało przez tę mgłę i pod lekki wiatr ... Powrót już lepszy, mimo że po ciemku to wiatr raczej pomagał :)
Rano zimno - organizm domaga się chyba już cieplejszej aury, albo pospieszyłem się z lżejszymi ubraniami ;) Nicto - fajnie że sucho jest i słońce też. Powrót po ciemku raczej ale szybko. Wiater pchał a Specjałówka podchwytywała ładnie tempo. Nad Polami Mokotowskimi fajnie księżyc było widać, taki duży wschodzący że mnie podkusiło się zatrzymać i robić zdjęcia - efekt słaby ;) Na fejsie za to bardzo udane zdjęcia się dziś objawiło: Autor i obiekt chyba: Piotr Wadecki - Dzisiaj po 5h treningu w hiszpańskim Benidormie jeden z kolarzy CCC
Zima - czyma ;) Rano zimnawo - na szczęście przeprosiłem się z grubymi rękawicami i kurtka windstopperowa wróciła od krawcowej. Do roboty pod wiatr. Ciężkawo mi się jechało ale na kawałku Specjałówka poniosła ładnie. Umie się zebrać ;) Powrót fajny i szybki z popychem :D Wczoraj wracając zadziwiły mnie samochody tłumnie wręcz skręcające z Wałbrzyskiej w Rolną w kierunku Ursynowa gdyż szumne otwarcie nowej trasy jakoś mi umknęło w weekend. Dziś już świadomie i karnie ruszyłem DDR'em.
Rano zimno. Moje jestestwo zapomniało już o prawdziwym zimnie i przez pierwsze minuty jazdy się telepało. Później jak zwykle miło. Słońce nawet operowało w tunelu pod Puławską, co pozwoliło mi zaobserwować że sezon się zbliża gdyż przybyło pustych flaszek wszędzie .... W robo kociokwik, ożesz.... Powrót z wiatrem w plecy miły, temperatura też :) Poranny bardzo oszczędny w czasie i jakości serwis Specjałówki (weekend jak zwykle za krótki na te rzeczy - ożeszkuwłoski ...) pozwolił cieszyć się wszystkimi trzema biegami ;)
Od kilkunastu już lat jestem poważnie zainfekowany ostrą cyklozą. Jeżdżę codziennie do roboty, okazjonalnie w weekendy. Mam epizody maratońskie (Mazovia MTB, Bikemaraton) i kilka rowerów. Udzielam się na stronach: www.team29er.pl i www.fatbike.com.pl.
Na bieżąco moje aktywności widać tu: https://www.strava.com/athletes/5079042