Po doprowadzeniu się do wstępnego wku.. wrzenia po dwukrotnej zmianie dętki, udało mi się dojechać do roboty. Organizm w stanie nie pierwszej świeżości po Gwieździe i 4 godzinach nocnej jazdy samochodem. Ale i tak o niebo lepiej niż dwa lata temu ;)
Przyjemna jazda tylko w tyle powietrze zaczęło schodzić - Pompino się odgrywa że go zaniedbuję. Ale jak na nim jeździć skoro co i ruch kicha z tyłu - jakiś zaklęty krąg - jestem na skraju schizy. Jutro chyba wyciągnę GT'eka ...
Z wieeelkim garbem w postaci 80l plecaka wypełnionego wszystkim czego potrzebuje mężczyzna na 3 dni potu i błota ;) Rano do roboty a potem na Zachodni do pojazdu PKP. Dawno nie jechałem więc to spora przygoda ;) A że z rowerem to jeszcze plus 20% przygody. Na szczęście info na rozkładzie jazdy że będzie "przewóz rowerów" się potwierdziło. W miejscu po jednym przedziale zapakowało się 8 rowerów. W Białymstoku przesiadka - nasz pociąg ma opóźnienie, na szczęście niewielki więc ten do Ełku czeka. Po przesiadce ląduje z jeszcze jednym Gwiazdowiczem w służbówce z baardzo wesołym towarzystwem. Trzech młodzieńców z Otwocka zaprosiwszy pozostałych podróżników rozpracowało 0.75 pod kanapki. Padła też propozycja buuh'a ... ;) Strasznie im się później dłużyła droga, więc się pospali. W Ełku mimo późnej poru biuro jeszcze było czynne więc przyjąłem koszulkę Gwiazdowską - to trzecia już. Ale pierwsza chyba jest najfajniejsza ;)
Rano rześko. A propos temperatury ostatnio nasza gospodyni z urlopu w Baligrodze powiedziała że u nich lata w tym roku nie było ;) Była wiosna, potem zaczęło padać a teraz zaczęła się już jesień ;D Dla mnie taka temperatura jest akceptowalna i pochwalana wręcz :)
Troszeczkę spraw po drodze do załatwienia i se pokręciłem po mieście. Chyba dziś pobiłem rekord pobytu w Airbike'u ;) Ale się dozbroiłem przed Gwiazdą. Teraz czeka mnie jeszcze pakowanie :/
Pompin przywitał mnie dziś pustą kiszką z rana ;/ Musiałem więc dosiąść Specajnera pokrytego jeszcze bieszczadzkim błotem ;) Fajna temperatura - przyjemna jazda :)
Ruszyliśmy rodzinnie do Bystrego do ośrodka wypoczynkowego. Cała trasa asfaltem tzw. Obwodnicą bieszczadzką, ale kierowcy uważni, zachowujący odstępy i rozsądną prędkość. Córka przymuszona do jazdy przemogła się i dzielnie jechała ;) W drodze powrotnej na łące tuż przy drodze Najmłodszy wypatrzył wielkiego, brązowego drapieżnego ptaka. Jak dziewczyny dojechały niespiesznie odleciał 20m dalej na drzewo. Czad ;)
Od kilkunastu już lat jestem poważnie zainfekowany ostrą cyklozą. Jeżdżę codziennie do roboty, okazjonalnie w weekendy. Mam epizody maratońskie (Mazovia MTB, Bikemaraton) i kilka rowerów. Udzielam się na stronach: www.team29er.pl i www.fatbike.com.pl.
Na bieżąco moje aktywności widać tu: https://www.strava.com/athletes/5079042