Rano na Raszyńskiej podłączył się jakiś kolega-rowerzysta mi na koło i widząc jego cień pociągnąłem zdopingowany poniższego max'a. Pogoda robi dobrze więc oszczędzam Pompina przed zimą i radośnie pomykam ninerem. Powrót ścieżką przy torach. Brama wyjazdowa z budowy otwarta, nie było potrzeby przeciskać się jak wczoraj rano ;) Bardzo przyjemna jazda :D
Zaczęło się że mnie telefon nie obudził. Pęcherz to zrobił ;) Szybki sms do Rafała który od 4min już na mnie czekał w punkcie zbornym. Ściągnąłem go pod dom a sam pospiesznie się zebrałem. Po 11min byłem na zewnątrz, ale bez licznika :/ Defy miał się sprawić jako jedyne urządzenie pomiarowe ale mu nie poszło :( Plan był taki żeby wypić kawę w Macu na Młocinach. Dojazd ścieżkami rowerowymi ze skrótami terenowymi. Poprowadziłem Rafała ścieżką przy torach. Przy pętli tramwajowej musieliśmy sforsować bramę na budowę zamkniętą w taki jakiś niezdecydowany i wręcz zachęcający sposób ;) Ścieżką dotarliśmy na Szczęśliwice gdzie zaliczyliśmy podjazd laskiem i zjazd drogą techniczną przy stoku. Czasu niestety zabrakło więc po dojechaniu do Wisły przebiliśmy się na drugą stronę mostem Grota i ruszyliśmy na południe ścieżką przy rzece. Swoją drogą chodnik na moście upstrzony latarniami w jednym miejscu nie puścił mojej szerokiej kierownicy ;) Za to zjazd z mostu, rynną fajny. Pogoda fajna choć zanim dotarliśmy do domu słońcu nie udało się przebić przez chmury i mgłę ;) GPS w telefonie ześwirował i musiałem ślad ręcznie dziergać ;)
Rano cieplej niż wczoraj - słońce świeci. Pogodowi wieszcze straszą że taka pogoda tylko do weekendu, więc korzystam i taczam się Specajnerem. Powrót ścieżką przy torach - cieplutko i miło :)
Rano zimno - dobrze że w ostatniej chwili zdecydowałem się na założenie grubszej warstwy ;) Pompino na grubych oponach ma dużą dzielność w pokonywaniu nierówności urbanistycznych - to lubię ;)
Rano zwykłą drogą ale powrót ścieżką przy torach. Specajner zadbany po weekendzie szedł cicho i żwawo. Wieczorem po ciemku już, jazda na squash'a. Powrót troszeczkę dookoła żeby wystudzić organizm. Miło ;)
Do Airbike miałem pretekst się wyrwać po hak do roweru syna - skutek nieudanego ataku na krawężnik ; A od piątku moje rowery będą serwisowane w kulturalnych warunkach: Velomann w parku maszyn
Zwierzając prognozom i ulegając radosnemu nastrojowi weekendowemu pobrałem rano z parku maszyn specajnera i ruszyłem do robo ścieżką przy torach. Chłodno tchnął we mnie pierwszy jesienny poranek ;) Powrót tą samą trasą. Na bramie wjazdowej na budowę powiesili tabliczkę "zakaz przejścia" - fajnie, nie dotyczy przejeżdżających na rowerze najwidoczniej ;)
Bardzo przyjemna jazda. Rano bez wiatru a powrót szybki ;) Podobno był dzień bez samochodu, ale nie zaobserwowałem jakichkolwiek odstępstw od rzeczywistości :D
Od kilkunastu już lat jestem poważnie zainfekowany ostrą cyklozą. Jeżdżę codziennie do roboty, okazjonalnie w weekendy. Mam epizody maratońskie (Mazovia MTB, Bikemaraton) i kilka rowerów. Udzielam się na stronach: www.team29er.pl i www.fatbike.com.pl.
Na bieżąco moje aktywności widać tu: https://www.strava.com/athletes/5079042