Wczorajsze kółka zostały mi w udach wiec starałem się turystycznie jechać ;) Pojechałem więc ścieżką przy Puławskiej a później przez Pola Mokotowskie do Żwirki i dalej standard. Moje staranie o regeneracyjną jazdę utrącił a chwilę ścigant na góralu i przez chwilę go goniłem. Ale na singlowym Pompinie nie wydoliłem ;)
Uch jak gorąco, uff jak gorąco ale koła ruszyły i pod wiatr pogoniły ;) Ścieżką przy torach. Na budowie kurz na szczęście tylko kawałek. Po dojeździe do domu jeszcze przez 15 min pot ze mnie płyną ... Bardzo fajna jazda :)
Ciepło a ma być jeszcze cieplej. Załapałem się dziś na koło jakiemuś ścigantowi i dość szybko się wiozłem al. Lotników. Później mi uciekł na światłach ... Bardzo przyjemna jazda :)
Po wyjściu z wieży odczułem tchnienie lata ;) Wysoką temp. łagodził na szczęście wiatr. To że wiatr w twarz to szczegół, nie jestem małostkowy :D Specajner poniósł mnie ładnie i szybko ścieżką przy torach. Dziś mniej amatorów podziwiania transportu szynowego więcej opalających się po krzakach. Opalających się w różnej konfiguracji grupowej i singli ale chyba przeważnie już ale w trakcie "spożycia" ;)
Po wczorajszym squashu taki zużyty się czuję ... Ale Specajner mnie łagodnie niósł do celu. Tylko pod koniec, zdopingowany przez autobus za plecami rozpędziłem go max'a :) Wczoraj wieczorem (a właściwie wczesną nocą ;) przeczyściłem tylną tarczę odtłuszczaczem (czynność odkładana chyba 1,5 tygodnia) - efekt zajebioza. Okrutne wibracje które po wsporniku siodła i siodle niosły się dalej na mój punkt styku z rowerem - ustały ;D Super jazda!
Bardzo miła jazda, jeszcze upał nie przywalił a wiatr stawiał delikatny opór ;) Ścieżką przy torach poniosło mnie i super na niej jest to że oprócz sporadycznych (acz uprzejmie ustępujących drogi) pań z pieskami, jest pusto ;)
Dziś odbyłem z caaałą rodzinką inauguracyjną przejażdżkę. Po początkowej skusze (pośpieszny montaż fotelika na Specajnera ...), wszystko się odbyło bardzo przyjemnie. Małemu tak się podobało że podskakiwał aż fotelik ocierał o koło ;) Objechaliśmy SGGW i nikt się nie znudził ;) Wieczorem już na Pompinie pojechałem na squasha. Droga powrotna to bajka. Wiatr studził, Pompino niósł tak ochoczo że zamiast prosto do dużego pokoju ;) zrobiłem dwa kółka Surowieckiego-Romera-Herbsta-Jastrzębowskiego-Bartoka . Super Jazda :D
Od kilkunastu już lat jestem poważnie zainfekowany ostrą cyklozą. Jeżdżę codziennie do roboty, okazjonalnie w weekendy. Mam epizody maratońskie (Mazovia MTB, Bikemaraton) i kilka rowerów. Udzielam się na stronach: www.team29er.pl i www.fatbike.com.pl.
Na bieżąco moje aktywności widać tu: https://www.strava.com/athletes/5079042