Upał i pod wiatr. Światła się ułożyły tak że pojechałem Żwirkami do Racławickiej potem ścieżką i przez Miłobęcką itd. Szybka jazda tylko gorąco ... Na szczęście teraz pada więc będzie czym oddychać :)
Popołudniowa przejażdżka z rodziną. Mały na siodełku znowu skacząc dobijał do opony tylnej :) Długość wycieczek musimy dozować żeby się pasażer nie wynudził i nie zbiesił ;)
Z kolegą Rafałem (który nie jest na BS - na razie ;) ruszyliśmy mniej lub bardziej gładkimi asfaltami, przed siebie. Na singlach. Rower Rafała też na szosowych oponach więc w okolicach 30 przelotowo mieliśmy. Plan był ogólny taki żeby przejechać się w kierunku Krakowa ;) Budżet czasowy skromny bo o 9 musiałem się stawić zuruck na łono rodziny. Ogólnie bardzo przyjemna jazda. Ruch samochodowy mały. Wiatr nie przeszkadzał zbyt mocno a w powrotnej drodze wręcz pomagał ;) Wracając na Puławskiej wskoczyliśmy na koło ścigantowi z Plannja Team. Tylko dlatego że chyba urządzał sobie relax poranny to udało nas się powieść ładny kawałek ;) Okoliczności przyrody - przecudnej urody. Baaardzo fajna jazda - koniecznie do powtórzenia nie raz :D
Trasa z opcją ćwiczenia się na podjazdach. Raz na Belwederskiej i 3 podjazdy na Agrykoli. A jak ruszałem to woli w ogóle nie było ;) Na polach podłączyłem się do ściganta, później spotkałem go na skrzyżowaniu i pocięliśmy Raszyńską raźnie ;) Bardzo fajna jazda :)
Wczorajsze kółka zostały mi w udach wiec starałem się turystycznie jechać ;) Pojechałem więc ścieżką przy Puławskiej a później przez Pola Mokotowskie do Żwirki i dalej standard. Moje staranie o regeneracyjną jazdę utrącił a chwilę ścigant na góralu i przez chwilę go goniłem. Ale na singlowym Pompinie nie wydoliłem ;)
Moje treningowe kółka koło domu. Na SGGW był koncert juwenaliowy i mnóstwo ludzi się pętało po okolicy, pieszo i we wozach. Mogłem zrobić jeszcze jedno dla równiejszej cyfry ale nadeszła burza ;) Pompin szedł szybko - bardzo fajnie !!
Uch jak gorąco, uff jak gorąco ale koła ruszyły i pod wiatr pogoniły ;) Ścieżką przy torach. Na budowie kurz na szczęście tylko kawałek. Po dojeździe do domu jeszcze przez 15 min pot ze mnie płyną ... Bardzo fajna jazda :)
Od kilkunastu już lat jestem poważnie zainfekowany ostrą cyklozą. Jeżdżę codziennie do roboty, okazjonalnie w weekendy. Mam epizody maratońskie (Mazovia MTB, Bikemaraton) i kilka rowerów. Udzielam się na stronach: www.team29er.pl i www.fatbike.com.pl.
Na bieżąco moje aktywności widać tu: https://www.strava.com/athletes/5079042