Po pretekstem pomocy rodzinie na gocławiu miałem okazję dłużej jazdy ;). Po wyjściu z pracy trafiliśmy przypadkiem na Masą Krytyczną na której nigdy mi nie pasowało być. Wyglądało że ludzie mają frajdę. Wózek z muzyką grał. Tylko że wolno i z postojami się MK poruszała, więc z żalem pociągnęliśmy ścieżką w dół Belwederskiej. Tutaj Specajnera rozbujałem do max'a :D Zaliczyliśmy jeszcze Airbika na Sikorskiego i ja żem trasą poranną pognałem na Gocław. Na Czerniakowskiej pod ślimakiem znów trafiłem w MK ;) Na trasie Siekierkowskiem ścigałem kolejnych targetów -lubię jak każdy :D Powrót już w lekkiej szarówce jak mawiał mój dziadek, a ja bez światła na przedzie. Się tylko modliłem żeby nie trafić na Cheevarę, która (ma rację zresztą - pozdrawiam ;) wali takich pacjentów pompką lub zamiarem. Zapoznałem trenujące małżeństwo. On na szosce, Ona na HT. Próbowałem jechać na kole, na szczęście mąż czekał na małżonkę. Szybko miejscami było. Bardzo fajna jazda :)
Planowałem taki przejazd od jakiegoś czasu. Ale wybór dzisiejszego dnia po squash'u był słaby jak JA ;) Się wlokłem, stałem na światłach (chyba największy mankament trasy ...) i pchałem wiatr. Podjazd Tamką (jechał za mną autobus ;/) doprowadził mnie do stanu takiego jak lubię ;) tak to się prezentuje:
Super jazda!! Ciepło, mnóstwo ludzi na ścieżce przy KEN, rowerzystów też ;)... Wizytowałem airbika - mają żniwa ;) Podobno nie nadążają ze składaniem epic'ów :0
Korzystając z tego że dziś na później mam szychtę, postanowiłem sprawdzić wyśledzone na zumi przedłużenie ścieżki przy torach. Owszem znalazłem coś wydeptanego ale na rower słabo komfortowa - nawet dla Specajnera ;) Max na zjeździe na Szczęśliwicach. Super jazda !! A trasa wygląda tak:
Najlepsza z Żon wysłała mnie do apteki - wieczorową porą. Oczywiście pojechałem do najdalszej i dookoła ;) Fajna pętla wyszła. Muszę ją niebawem powtórzyć i ślad zaznaczyć. Pierwszy raz od baaaardzo dawna wjechałem na Kazurkę - fajna panorama Urysynowa. Jestem pod wrażeniem jakie tak roboty inżynieryjne przy pomocy łopaty chłopaki porobili. Muszę się tam wybrać za dnia i pooglądać jak latają na tych hopkach.
Licznik tym razem dał radę ;) Po drodze nawiedziłem galmoka w celu zakupowym oraz serwisowym - niestety kolejny "zegarmistrz" poległ na wymianie, a właściwie montaży teleskopa w moim spanerskim zegarku suunto observer - kiłka :( Chyba dojdzie do ostateczności i wyślę go do HQ we Finlandii (albo lepiej wsiądę na rower i go tam odwiozę ;)
Bardzo fajna jazda po świątecznej przerwie. Licznik się zresetował więc dane orientacyjne ;) Trasa ta sama od 5 lat więc raczej się nie pomyliłem dużo ;)
Pogoda idealna. Odstawiony na kilka dni Pompin darł asfalt ;) Początek był taki niewygodny bo już moje jestestwo przyzwyczaiło się do Specajnera. Ale nastąpił szybki switch i pojechaliśmy. Światła się łaskawie ułożyły więc wyszła wyższa średnia niż normalnie. Super jazda!
Od kilkunastu już lat jestem poważnie zainfekowany ostrą cyklozą. Jeżdżę codziennie do roboty, okazjonalnie w weekendy. Mam epizody maratońskie (Mazovia MTB, Bikemaraton) i kilka rowerów. Udzielam się na stronach: www.team29er.pl i www.fatbike.com.pl.
Na bieżąco moje aktywności widać tu: https://www.strava.com/athletes/5079042